List do NFA : Moje doświadczenia z CK

Jerzy Nakiela

List do NFA : Moje doświadczenia z CK 
2007-03-23
Szanowny Panie Profesorze 

Jestem niezmiernie wdzięczny Panu Profesorowi za stworzenie Niezależnego Forum Akademickiego. W pełni zgadzam się z treścią listu pt:, „Dajemy szansę?” przesłanego do Prof. Janusza Tazbira – Przewodniczącego Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych. Czytając ten list, jak również artykuły Prof. Piotra Jaroszyńskiego z cyklu „W kolejce po tytuł” – czuję , że odzyskuję równowagę ciała i ducha, zaczynam stać pewnie na nogach. 
Chciałbym przedstawić moje doświadczenie z CK, gdzie w 1991r moje epokowe odkrycie naukowe w dziedzinie otoneurologii, w sposób kapturowy, przy rażącym złamaniu obowiązującego prawa, zostało zamordowane. 

Jestem absolwentem Wojskowej Akademii Medycznej z 1969r. Do partii politycznych przed 1998r i po 1998r nigdy nie należałem. W 1980r mocno zaangażowałem się w ruch społeczny „Solidarność”. Rozpoczynając specjalizację z otolaryngologii w Klinice Laryngologicznej WAM w Łodzi pod kierunkiem Prof. Borsuka, w ramach badania układu równowagi zetknąłem się z bardzo trudnymi problemami otoneurologii klinicznej. Pomimo rozwoju tej dyscypliny od prawie 200 lat, to nieznane są podstawowe wiadomości z zakresu fizjologii i patologii błędnika i móżdżku. Od tej pory zacząłem naukowe szperanie po zakątkach układu równowagi. Koniecznie chciałem znaleźć wytrych lub szyfr pozwalający na odkrycie tajemnic tego zmysłu. Zgodnie ze słynnym stwierdzeniem Maxwella – cyt. „aby młodzi naukowcy nie bali się burzyć utartych prawd, uznanych autorytetów”– rozpocząłem badania w dziedzinie otoneurologii od podstaw, czyli uprawiałem naukę sensu stricto. W założeniach uznałem, że podstawą rozszyfrowania tego układu będzie dokładne poznanie odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych w izolowanych uszkodzeniach błędnika i półkul móżdżku. W oparciu o obserwacje poczynione przez Ewalda w 1892r, wymyśliłem własną próbę dynamiczną, wahadłowego chodu w miejscu do diagnostyki uszkodzeń błędników i móżdżku. Pierwszy etap dotyczył oceny przydatności mojego testu w diagnostyce uszkodzeń obwodowych narządu równowagi, czyli błędnika. W 1978r uzyskałem stopień doktora nauk medycznych w WAM pod kierunkiem Prof. Latkowskiego na podstawie rozprawy „Badania nad przydatnością zmodyfikowanego testu Unterbergera w określaniu zmysłu równowagi”. W tamtym czasie mój Promotor nie wyraził jeszcze zgody na określenie –„moja próba dynamiczna”. W dalszych pracach publikowanych w literaturze naukowej test ten znajduje się już pod nazwą „własna próba dynamiczna”. Dalszy etap moich badań dotyczył oceny sprawności układu równowagi u chorych z izolowanymi uszkodzeniami półkul móżdżku. 

Moje wyraźne kłopoty zaczęły się, kiedy zdecydowałem publikować prace pod szyldem własnej Pracowni Elektronystagmograficznej przy ZOZ w Tomaszowie Maz, firmując je własnym nazwiskiem. Wszystkie moje prace w dziwny sposób trafiały do recenzji do Prof. G. Janczewskiego, Kierownika Kliniki Laryngologicznej AM w Warszawie. Pan Prof. Janczewski był redaktorem naczelnym podręcznika (praca zbiorowa) – „Otoneurologia kliniczna”. Wszystkie moje prace Prof. Janczewski ocenił negatywnie i wyraźnie chciał mnie zniechęcić do pisania prac naukowych. W recenzjach Pan Prof. Janczewski użył takich sformułowań -„praca nie na poziomie,- praca nie zawiera oryginalnych wyników naukowych, – pracę odrzucić, – nie obniżać poprzeczki itp. Dzięki mojej dojrzałej dyskusji merytorycznej z redakcjami czasopism naukowych, wszystkie moje prace zostały przyjęte do druku w kraju i zagranicą. Po zmianie sytuacji politycznej w kraju w 1989r uznałem, że jest odpowiedni moment do przedstawienia swojej rozprawy habilitacyjnej na temat „Badania nad sprawnością układu równowagi po uszkodzeniach półkul móżdżku (studium kliniczne)”.Termin kolokwium habilitacyjnego został wyznaczony na 20.11.1990r. Do Wojskowej Akademii Medycznej wpłynęły trzy dobre recenzje. Nie obawiałem się o obronę pracy w WAM, ale obawiałem się o jej dalsze losy w Centralnej Komisji, dlatego zdecydowałem się wyjść z podziemia naukowego i ujawnić wartość swoich odkryć w wykładzie habilitacyjnym, aby nikomu nie przyszło do głowy odrzucić mój dorobek naukowy. Na trzy dni przed moim kolokwium habilitacyjnym przedstawiłem mojemu opiekunowi naukowemu Panu Prof. Bożydarowi Latkowskiemu trzy tematy wykładów, które przygotowałem do wygłoszenia na Radzie Wydziału w trakcie kolokwium habilitacyjnego. Jeden z nich po wyborze przez Radę Wydziału miałem wygłosić na osobnej części, w trakcie kolokwium habilitacyjnego. Ponieważ Pan Prof. Latkowski jest autorem rozdziału pt: „Próby obrotowe” w podręczniku„Otoneurologia kliniczna” pod redakcją Prof. G.Janczewskiego, postanowiłem mojemu opiekunowi przedstawić to zagadnienie w oparciu o moje odkrycia funkcjonowania układu przedsionkowo-móżdżkowego. Do tej pory w pobudzeniach kinetycznych obowiązuje teoria Ledouxa, która mówi, że za wywołanie reakcji podczasobrotowej odpowiedzialny jest jeden błędnik, ten w kierunku, którego dokonuje się obrót. Ja udowodniłem, że za wywołanie reakcji podczasobrotowej i poobrotowej w warunkach fizjologicznych odpowiedzialne są w równym stopniu oba błędniki. Kiedy wyjaśniałem Panu Prof. Latkowskiemu zasady działania układu przedsionkowo-móżdżkowego w pewnym momencie Pan Prof. Latkowski zbladł, rzucił dokumenty na stół i powiedział – proszę Cię nie wygłaszaj tych rzeczy i nie publikuj, bo Cię zniszczą i zjedzą. Odpowiedziałem spokojnie, Panie Profesorze to ja sam będę się bronił. Pan Prof. Latkowski odpowiedział, rób jak chcesz, ale był ogromnie zdenerwowany. W tym momencie nie zdawałem sobie sprawy, że w nauce działa mafia, grupa trzymająca władzę, ma swoje wpływy i przywileje i nikt inny, niezależny nie może jej zagrażać. Epokowe odkrycie w nauce niszczy ich byt, obnaża wartość Ich dorobku naukowego. W dniu 20.11.1990r odbyło się kolokwium habilitacyjne, które przez Radę Wydziału Lekarskiego Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi w głosowaniu tajnym zostało ocenione bardzo dobrze. Rada Wydziału Lekarskiego WAM wybrała wykład pt:„Układ przedsionkowo-móżdżkowy wg. najnowszych badań i interpretacji autora”. Również wykład w głosowaniu tajnym oceniony został bardzo dobrze. W wykładzie habilitacyjnym przedstawiłem również doświadczalny model, gdzie za pomocą asymetrycznych bodźców z ciepłą i zimną wodą można u ludzi zdrowych symulować uszkodzenie błędnika i półkuli móżdżku. 

Doświadczenia z asymetrycznymi bodźcami potwierdzają wiarygodność odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych w klinicznych, izolowanych uszkodzeniach błędnika i móżdżku i potwierdzają również wartość własnej próby dynamicznej w diagnostyce tych uszkodzeń. Chcąc zabezpieczyć się przed możliwością późniejszych kłamstw, w dziale dokumentacji naukowej WAM zamówiłem nagranie filmowe z przebiegu całej habilitacji. W trakcie kolokwium habilitacyjnego udzielając odpowiedzi na zadawane pytania dotyczące problemu habituacji czy zjawiska przewagi kierunkowej, posłużyłem się moimi nowymi teoriami, opartymi o znajomość funkcjonowania układu przedsionkowo-móżdżkowego, nigdzie dotąd nie publikowane i nie znane w literaturze otoneurologicznej. Po zakończeniu całego procesu związanego z habilitacją Rada Wydziału Lekarskiego prawie jednogłośnie nadała mi stopień doktora habilitowanego. Po miesiącu dokumenty zostały przesłane do Centralnej Komisji do spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych w Warszawie. Zgodnie z ustawą z dnia 12 września 1990r, o tytule naukowym i stopniach naukowych ogłoszonej w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej z dnia 27.09.1990r Centralna Komisja rozstrzyga o zatwierdzeniu uchwały w terminie sześciu miesięcy od dnia otrzymania uchwały. Minął rok a ja nie otrzymałem żadnej decyzji. Dopiero w styczniu 1992r otrzymałem decyzję informującą mnie, że CK odmówiła zatwierdzenia uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM w Łodzi z dnia 20.11.1990r o nadaniu Jerzemu Nakieli stopnia doktora habilitowanego. Decyzję podjęto w oparciu o jedną negatywną recenzję napisaną przez Prof. G. Janczewskiego. Informację otrzymałem na adres domowy wraz z recenzją napisaną przez Prof. Janczewskiego. Byłem wzburzony i wstrząśnięty, ponieważ nie była to merytoryczna recenzja naukowa, ale w przemyślny sposób spreparowane pismo. Kulisy tego wydarzenia opisuję w odwołaniu do CK. Na moje odwołanie nie otrzymałem z CK żadnej odpowiedzi. Pan Prof. Janczewski nie przedstawił żadnych zarzutów merytorycznych, bo dobrze wiedział, że takich nie może przedstawić. Zatem uwagi skierował do Recenzentów powołanych przez Radę Wydziału Lekarskiego WAM. Na początku opinii Pan Prof. Janczewski napisał-cyt.„W ocenach habilitacji Recenzenci dość nieśmiało wytykając dość istotne braki pracy, a zwłaszcza jej założenia, metodykę wykonywania i interpretacje wyników doszli jednak do wniosku, że wysoki stopień trudności rozwiązywania zadania postawionego sobie przez Autora praktycznie rzecz biorąc nie mającego warsztatu pracy do jego rozwiązywania, usprawiedliwia ich wniosek uhonorowania wysiłków i trudów Kandydata nadaniem mu stopnia doktora habilitowanego nauk medycznych”. Są to czyste kłamstwa.

Nie wyobrażam sobie recenzji, w której Recenzent wytyka założenia pracy, metodykę wykonywania i interpretację wyników i na koniec stawia wniosek o dopuszczenie habilitanta do dalszych etapów przewodu habilitacyjnego. Co to znaczy nie mającego warsztatu pracy do jego rozwiązywania?- o jaki warsztat chodzi, tego Pan Prof. nie podaje, interesujące stwierdzenie. Ja mogę odpowiedzieć krótko, że wykonywałem wszystkie testy jakie były niezbędne do rozwiązywania problemu naukowego o najwyższym ciężarze gatunkowym. A więc i te, których w Polsce się nie wykonywało (np. jednotermiczny, różnicujący test kaloryczny Toroka). Ja nie żądam litości od Recenzentów, żądam tylko uczciwości i etyki. Sądzę, że każdy Recenzent pisze swoją opinię w oparciu o wiedzę i sumienie, inne czynniki uważam, że nie powinny mieć miejsca. Wiedzy, co jak wiemy nie zawsze oznacza największej wiedzy, bez prawa uciekania się do złośliwości i kłamstwa. Może Panu Profesorowi chodziło o fotele elektronicznie sterowane do wykonywania testów kinetycznych, komputery itp. Pracowałem również w oparciu o taki sprzęt (Instytut Medycyny Pracy w Łodzi), ale testy te jak wcześniej publikowałem mają ograniczoną wartość diagnostyczną. W pracy habilitacyjnej stosowałem pobudzenia kinetyczne o przebiegu wahadłowym. W artykułach naukowych pochodzących ze słynnych laboratoriów labiryntologicznych, rzadko spotyka się obecnie opracowania naukowe w oparciu o testy kinetyczne. Podstawowymi testami przedsionkowymi do badania reakcji oczopląsowej są próby kaloryczne. Cieszy mnie bardzo, że chociaż jeden etap (ten najważniejszy) na mojej drodze naukowej ocenił Pan Profesor pozytywnie tj. przebieg kolokwium habilitacyjnego. Ale martwi mnie jednocześnie ogromnie fak, ż nie wspomina Pan Prof. G. Janczewski nic o wykładzie habilitacyjnym. A pamiętam dobrze (mam to nagrane na kasecie video), że była to oddzielna część, po której Rada Wydziału głosowała w sposób tajny, zaakceptowała w całości moje odkrycia naukowe. Zatem tytuł naukowy doktora habilitowanego nauk medycznych Rada Wydziału Lekarskiego WAM nadała mi w oparciu o dorobek naukowy, kolokwium habilitacyjne (burzliwa i szeroka dyskusja) i wykład habilitacyjny. Po przedstawieniu recenzji Prof. Janczewskiego na forum sekcji medycznej CK nie było żadnej dyskusji (posiadam protokół). Na temat wykładu habilitacyjnego nie ma również wzmianki w ukrytej, pozytywnej opinii napisanej przez Superrecenzenta Prof. B. Semczuka z Lublina. Nie wiem co o tym sądzić, czy wykład celowo został usunięty z dokumentów przesłanych do Centralnej Komisji. Takiego odkrycia nie dokonano w słynnych i skomputeryzowanych pracowniach najbogatszych państw świata, ale w skromnej Pracowni Elektronystagmograficznej w Tomaszowie Maz., gdzie państwo i różne ministerswa nie wydały na te badania żadnej złotówki. I jak się mają te słowa pisane przez Pana Profesora, że praca nie wnosi wkładu w rozwój nauki o patologii narządu równowagi. Śmieszne wydają się te próby pisania opinii w fałszywym świetle. Pan Profesor mógł sprytnie oszukać członków Komisji Centralnej, którzy na tych trudnych zagadnieniach kompletnie się nie znają. Ale kłamstwo to ma jak widać krótki żywot. Chcę wspomnieć, że te 30 prac, które opublikowałem z zakresu otoneurologii, to jest właśnie tyle ile trzeba było napisać, żeby poznać dokładnie i wnikliwie odruchy okulomotoryczne, odruchy przedsionkowo-oczne i przedsionkowo móżdżkowo-rdzeniowe u chorych z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego i u chorych z uszkodzeniami półkul móżdżku. Tej wiedzy po prostu nie było ani w artykułach naukowych, ani w podręcznikach otoneurologii czy fizjologii. I ta wiedza, którą sam zgromadziłem pozwoliła mi ostatecznie na tego typu odkrycie naukowe. Tu jest ostateczna odpowiedź dla Pana Prof. Janczewskiego, że wytyczony kierunek moich badań był słuszny, a więc założenia pracy, metodyka wykonywania i interpretacja wyników badań również była słuszna. 

Zawsze uważałem, że kluczem do poznania roli móżdżku w układzie równowagi jest błędnik. Zadanie postawione sobie przed laty rozwiązałem. Zajęło mi to 18 lat. Cóż to jest w porównaniu z prawie 200 latami rozwoju tej dyscypliny i tysiącami doktoratów i habilitacji, które zostały napisane i niezliczonej ilości konferencji, zjazdów i sympozjów poświęconych tym zagadnieniom. I jeszcze jedno chcę wybitnie podkreślić, gdyby nie było na początku własnej próby dynamicznej i poznania odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych w tej próbie, nie byłoby tych odkryć. Nie wiem jaką drogą odkryto by podstawy fizjologii i patologii błędnika i móżdżku i za ile lat by to nastąpiło. Pan Prof. Janczewski próbował w usta Recenzentów mojej pracy włożyć słowa, których nigdy nie wypowiadali. Piszą Oni zupełnie co innego, chociażby te słowa, które wypowiada na zakończenie opinii Pan Prof. A. Radek -cyt.„W moim odczuciu zarówno dorobek naukowy dr Nakieli, a zwłaszcza Jego praca habilitacyjna wykraczają poza ramy otoneurologii, stwarzając być może szansę na nowe spojrzenie na wzajemne reakcje neurofizjologiczne składowych układu równowagi tj. móżdżku, narządu przedsionkowego, narządu wzroku i rdzenia. Kończąc recenzję chciałbym podkreślić, że zarówno całokształt dorobku naukowego dr Nakieli, Jego konsekwentna dążność do rozwiązywania problemu i będąca jej wynikiem praca habilitacyjna ukazują dr Nakielę jako dojrzałego klinicystę i badacza, który w moim przekonaniu wnosi oryginalny i cenny wkład do otoneurologii klinicznej, a także do neurofizjologii”. Pragnę zaznaczyć, że recenzja ta była napisana przed wygłoszeniem mojego wykładu habilitacyjnego. Aby nauka prawidłowo mogła się rozwijać to oprócz odpowiednich autorów muszą być odpowiedni recenzenci. Trzeba pozwolić rozwijać się ludziom w każdych warunkach (nie tylko klinicznych), nie wolno zabijać swobody myślenia. Wiemy jakie osiągnięcia naukowe mają kraje w systemach totalitarnych a jakie w wolnych krajach demokratycznych. Każdy naukowiec ma własne pomysły i trzeba mu umożliwić ich realizację. Zrobię wszystko, aby prawda zwyciężyła, nie zgadzam się, aby wspaniali naukowcy, postępujący zgodnie ze swoim sumieniem, mam tu na myśli moich Recenzentów i Superrecenzenta oraz Grono Profesorów Rady Wydziału Lekarskiego mojej Alma Mater, ucierpiała na skutek fałszywych osądów i ocen. To co dla mnie wydawało się niemożliwe, stało się możliwe. To co stało się w Centralnej Komisji nie ma nic wspólnego z oceną poziomu prac naukowych. Wygląda na to, że głosowanie zależy od tego w jakim świetle superrecenzent przedstawi opinię o dorobku naukowym i wynikach badań habilitanta. I oto w sposób niejawny można ustalić, że złe jest dobre, lub dobre jest złe. W odwołaniu do Ck prosiłem o wyjaśnienie, dlaczego CK mając do dyspozycji trzy dobre recenzje, bardzo dobre głosowanie Rady Wydziału Lekarskiego WAM, nowe osiągnięcia naukowe w tej dziedzinie przedstawione w wykładzie habilitacyjnym i dobrą opinię Superrecenzenta Pana Prof. Bolesława Semczuka, nie zatwierdziła uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM. Nadmieniam, że Superrecenzent Prof. B. Semczuk, Kierownik Kliniki Laryngologicznej AM w Lublinie przesłał recenzję do CK w maju 1991r, a więc w ustawowym czasie. Na zakończenie recenzji napisał – cyt.„Dobór Recenzentów w osobach 1) Prof. Stanisława Betlejewskiego, Kierownika Kliniki ORL AM w Bydgoszczy 2) Prof. Januszy Kubiczkowej, Kierownika Kliniki WIML w Warszawie 3) Prof. Andrzeja Radka, Kierownika Kliniki Neurochirurgicznej WAM w Łodzi – uważam za właściwy, a przebieg procesu habilitacyjnego za zgodny z przepisami. Podsumowując uważam, że zarówno dorobek naukowy jak i rozprawa habilitacyjna dr Jerzego Nakieli spełniają w sposób dostateczny warunki ustawy, dlatego też wnioskuję do Centralnej Komisji do Spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych o zatwierdzenie uchwały w sprawie nadania w/w stopnia doktora habilitowanego”

Pytałem się jakie jeszcze dodatkowe warunki trzeba spełnić aby Centralna Komisja zatwierdziła nadany mi stopień naukowy. Odpowiedzi nie otrzymałem. Nikt do tej pory nie zaprzeczył wiarygodności moich odkryć, choć zagadnienia te przed i po habilitacji przedstawiałem w gronie fachowców (wykład na posiedzeniu Łódzkiego Towarzystwa Otolaryngologicznego w 1991r, – na Zjeździe Laryngologów Wojskowych w Dusznikach Zdroju w 1992r, – na 30 światowych warsztatach poświęconych biologii ucha wewnętrznego w Budapeszcie w 1993r, – na XIV Krajowym Sympozjum Audiologicznym w Spale w 2003r, – Na III Konferencji Naukowo-Szkoleniowej Laryngologów w Łodzi w 2003r, – na zjazdach krajowych chirurgów głowy i szyi). Przedstawione moje nowe teorie wyjaśniające mechanizm kinetycznych i kalorycznych pobudzeń zawarte są w pamiętnikach zjazdów. Nowa teoria mechanizmu habituacji przedsionkowej została opublikowana w Lekarzu Wojskowym (Nr 5-6. 1993). Decyzja CK odmawiająca zatwierdzenia uchwały Rady Wydziału Lekarskiego WAM w Łodzi z dnia 20.11.1990r o nadaniu mi stopnia doktora habilitowanego jest błędna i sprzeczna z obowiązującym prawem. Zatem należy uznać ją za nieważną. CK złamała podwójnie ustawę z dnia 12.09. 1990r o Tytule Naukowym i Stopniach Naukowych oraz Statut Centralnej Komisji do spraw Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych. Pierwszy raz w artykule 17 p1, który mówi o zatwierdzeniu uchwały Centralna komisja rozstrzyga w terminie sześciu miesięcy od otrzymania uchwały.Termin ten CK przekroczyła dwukrotnie. Drugi raz CK złamała prawo w odniesieniu do artykułu 34 p 3, który mówi, że Sekcja Centralnej Komisji podejmuje decyzję po zasięgnięciu opinii co najmniej jednego recenzenta. Jeżeli co najmniej jedna opinia jest negatywna, sekcja powołuje recenzenta spoza składu Centralnej Komisji. W ustawowym czasie wpłynęła tylko jedna pozytywna opinia Prof. B. Semczuka i w oparciu o tę opinię CK powinna była wydać decyzję. Tę opinię całkowicie ukryto, tak jakby jej nie było. Prawdopodobnie sekcja medyczna zebrała się 07.10 1991r, ale żadnego urzędowego pisma w tej sprawie nie uzyskałem. W CK pokazano mi karteczkę, na której odręcznie zaznaczono, że za przyjęciem uchwały było 6 członków sekcji, 5 było przeciw i 12 się wstrzymało. Następnie powołano Superrecenzenta Prof. Janczewskiego, który przysłał omówione wcześniej pismo, na podstawie którego jednogłośnie, bez żadnej dyskusji odmówiono przyjęcia uchwały Rady Wydziału Lekarskiego. Na posiedzenie to nie zaproszono Pana Prof. Semczuka. Ponieważ opinia Prof . Janczewskiego była negatywna, CK w myśl artykułu 34 p 3 powinna powołać nowego recenzenta spoza składu komisji. Sekcja medyczna nie miała prawa głosować na podstawie tej jednej negatywnej recenzji. Mówi o tym również wewnętrzny statut CK. W paragrafie 9 punkt 4 mówi się – cyt. „W postępowaniu opiniodawczym sekcji po otrzymaniu negatywnej opinii recenzenta powołuje się recenzenta dodatkowego spoza składu Komisji. Tego podstawowego warunku CK nie spełniła, zatem decyzja z dnia 17.12.1991r jest niezgodna z prawem i należy uważać ją za nieważną.Informowałem o tym CK w 1992r.

Być może, że uznano moją rację, bo w 1993r powołano następnego recenzenta Prof. Jana Kusia. Opinia również jest niemerytoryczna i nienaukowa. Napisana jakby pod wielką presją na zamówienie. Kiedy telefonicznie rozmawiałem z Prof. Kusiem, oznajmił mi abym skoncentrował się na podważeniu decyzji podjętej w grudniu 1991r, która nie była zgodna z prawem.Dalsze działania podjęte po tym terminie przez CK są również niezgodne z prawem. Pytałem Pana Prof. Kusia, czy wywierane były na Niego naciski, bo wcześniej 5-ciu profesorów odmówiło napisania negatywnej opinii. Pan Profesor oznajmił mi, że nie było nacisków, ale to co ujrzałem na liście Wildsteina może zmienić moje spojrzenie na całość sprawy. Pan Prof. Kuś jest również autorem rozdziału pt.„Zapalenie neuronu przedsionkowego” w podręczniku – Otoneurologia Kliniczna – pod redakcją Grzegorza Janczewskiego. Czyżby nastąpiło zwarcie szeregów w obronie swoich pozycji naukowych, dorobku naukowego. Analizując poczynania CK okazuje się, że jest to typowa stalinowska instytucja, powołana wcześniej do niszczenia niewygodnych politycznie naukowców. W gazecie Nowy Świat w dniu 02.03.1992r ukazał się artykuł na temat CK pod tytułem „Czerwony skansen”. Autorką tego artykułu jest Kaja Bogumilska. W artykule Autorka pisze – aby uzyskać tytuł doktora habilitowanego trzeba poddać się procedurze do złudzenia przypominającej poczynania sądów kapturowych. Procedura obowiązująca przy zatwierdzeniu pracy habilitacyjnej pasuje bowiem do wszystkiego tylko nie do instytucji państwa prawa. Głosy wstrzymujące traktuje się jako negatywne, choć oczywiste i zgodne z logiką jest, że ten kto wstrzymuje się od głosu, nie ma po prostu w danej sprawie zdania. Autor zakwestionowanej pracy nie może też brać udziału w posiedzeniu i bronić się osobiście. Z przykrością stwierdzam, iż takie postępowanie CK nie ma nic wspólnego z tworzeniem demokratycznych, sprawiedliwych stosunków, wręcz przeciwnie oparte jest na dawnych zasadach skazywania ludzi bez prawa obrony. W czasach stanu wojennego taka procedura przy zatwierdzaniu tytułów naukowych służyła blokowaniu ich przed prosolidarnościowymi naukowcami. 
Dziś jest swoistym skansenem komunizmu. 

Nawiązując do ostatniego akapitu tego artykułu chciałem nadmienić, że w 1980r aktywnie włączyłem się w budowę ruchu społecznego Solidarność, byłem założycielem związku zawodowego NSZZ Solidarność w Zespole Opieki Zdrowotnej w Tomaszowie Maz. i jego przewodniczącym. W stanie wojennym doznałem wiele szykan, esbecy z Komendy Wojewódzkiej przez cały rok regularnie przyjeżdżali na rozmowy do szpitala. Czy nie jest to zatem po latach polityczna zemsta?. Nie mogąc się pogodzić z panującym bezprawiem interweniowałem w tej sprawie u Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministra Nauki i Szkolnictwa, Premiera, NSA. Nie uzyskałem żadnego wsparcia. W dniu 19 marca 1993r ukazał się w Dzienniku Łódzkim artykuł pt. „Wytrych ukryty w podziemiu, gdzie przedstawiam historię mojej habilitacji (artykuł ten posiadam w swoich zbiorach). W reakcji na ten artykuł mój były Opiekun Prof. Latkowski organizuje mi nową niespodziankę. W 1994r odbywa się konkurs na stanowisko ordynatora Oddziału Laryngologicznego w Tomaszowie Maz. W skład komisji konkursowej wchodzi Pan Prof. Latkowski, Prof. Gryczyński z Kliniki Laryngologicznej AM w Łodzi. Do konkursu namawiają młodego lekarza z Kliniki zapewniając Go, że zostanie ordynatorem. Konkurs ten przegrywam 8:0 i następnego dnia zostałem wyrzucony z pracy w szpitalu (protokół z posiedzenia komisji konkursowej posiadam w swoich archiwach). I w tym momencie przypomniałem sobie słowa mojego byłego Szefa Prof. Latkowskiego – nie wygłaszaj tego, nie publikuj bo Cię zniszczą i zjedzą. Skierowałem pismo do Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ Solidarność województwa piotrkowskiego. Złożyłem również pozew do sądu pracy. Na moje szczęście Sąd zachował niezawisłość i uznał za bezskuteczne wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy i płacy (wyrok sądu posiadam w swoich archiwach). Pomimo korzystnego wyroku Dyrekcja Szpitala nie chciała przywrócić mnie do pracy. Złożyłem wtedy zażalenie do Prokuratury Rejonowej W Tomaszowie Maz. i prosiłem również pracowników z NSZZ Solidarność województwa piotrkowskiego o interwencję. Interwencja okazała się skuteczna, zostałem przywrócony do pracy. Równocześnie z pracy zrezygnował nowy Ordynator. Po wyznaczeniu nowego konkursu na stanowisko ordynatora w 1995r, konkurs ten wygrałem i do dnia dzisiejszego kieruję oddziałem laryngologicznym w Tomaszowie Maz, przystępując co 6 lat do nowego konkursu. Od dnia mojej habilitacji w kraju jestem totalnie blokowany w dostępie do możliwości umieszczania swoich prac w różnych czasopismach naukowych. Tylko nieliczne prace udało się opublikować. 

W 1993r wysłałem list do Redaktora Naczelnego „Otolaryngologia Polska” Prof. Zygmunta Szmeji, informując Go o moim konflikcie z Prof. Janczewskim. Otrzymałem odpowiedź, że mogę przysyłać nowe prace. Przesłałem do Redakcji tego czasopisma pracę pt.”Własna teoria mechanizmów pobudzeń kinetycznych i kalorycznych w kanałach poziomych”. O dziwo i ta praca również została wysłana do Prof. Janczewskiego i została oceniona bardzo krytycznie. Aby nie prowadzić ze mną żadnej dyskusji i uniemożliwić mi drukowanie prac otrzymałem taką odpowiedź:
1) w obecnych czasach nie ma miejsca na nowe teorie
2) w nauce nie ma demokracji i się nie dyskutuje.
Takie dokumenty mówią same za siebie i posiadam je we własnych zbiorach. Kim jest Pan Prof. Janczewski, że boją się Go wszyscy z tytułami profesorskimi. Otóż na liście Wildsteina figuruje jako TW. Również na tej samej liście figuruje drugi z recenzentów, który napisał negatywną opinię Pan Prof. Jan Kuś. Doskonale pamiętam, że w momencie wprowadzenia stanu wojennego, zarówno Prof. Latkowski i Prof. Janczewski w wywiadach w prasie i TV bardzo popierali wprowadzenie tego stanu. Zarówno Prof. Latkowski i Prof. Janczewski byli I-szymi sekretarzami Komitetów Uczelnianych PZPR. Prof. Janczewski był również członkiem Komitetu Centralnego PZPR. W ten sposób robili kariery naukowe, stąd takie wpływy w III Rzeczypospolitej. W dniu 01.06.1998r ukazał się w gazecie „Głos” artykuł pt. „Śmierć 9 górników bez kary? Kiszczak unika emocji”, gdzie wymienione jest nazwisko Prof. Janczewskiego, który jako jeden z trzech podpisał się pod zaświadczeniem lekarskim, stwierdzającym, że stan zdrowia oskarżonego Kiszczaka jest istotną przeszkodą zdrowotną w udziale oskarżonego w procesie sądowym. W tym artykule wymienione jest również nazwisko Prof. Włodzimierza Januszewicza, który brał udział w głosowaniu sekcji medycznej CK ptrzy ocenie mojej habilitacji, a którego nazwisko widnieje również na liście Wildsteina. W 2004r zostałem zaproszony jako gość specjalny na obrady Zjazdu Laryngologicznego, które odbywały się w Teatrze Jaracza w Łodzi. Uczestniczyłem w sesji poświęconej diagnostyce uszkodzeń układu równowagi. Sesji tej przewodniczył Prof. Janczewski. Po wygłoszonym referacie przez Panią Prof. Lucynę Pośpiech z Wrocławia, zabrałem głos. Powiedziałem, że pomimo ponad dwustuletnich badań nad układem równowagi, nadal nie znane są podstawy fizjologii i patologii błędnika i móżdżku. Dlatego też podstawowe zjawiska w otoneurologii, jak habituacja, kompensacja, zjawisko przewagi kierunkowej itd. nie są poznane i wytłumaczone. Nie znając tych podstaw nie można dyskutować i zabierać głosu w tych trudnych zagadnieniach otoneurologii klinicznej. Przypomniałem Panu Prof. Janczewskiemu, że te wszystkie zagadnienia po raz pierwszy w świecie wytłumaczyłem w wykładzie habilitacyjnym w 1990r. Ale to epokowe odkrycie zostało zamordowane w CK przez Prof. Janczewskiego. Gdybym te odkrycia ujawnił wcześniej, nie miałbym szans być dopuszczony do kolokwium habilitacyjnego. Ujawniłem je dopiero w czasie wykładu, aby już nikt nie był w stanie przeszkodzić w zatwierdzeniu tej habilitacji. Myślałem, że sprowokuję Prof. Janczewskiego do publicznej dyskusji, ale i w tym momencie się zawiodłem. Na sali zapanowała grobowa cisza. Tak więc Prof. Janczewski w bezpośrednim kontakcie okazał się tchórzem. Bał się spotkania ze mną w CK, o które prosiłem w odwołaniu do CK, jak również w opisanej sytuacji bał się merytorycznej dyskusji. Ale największą zbrodnią Prof. Janczewskiego jest wydanie wraz z Prof. Latkowskim nowego podręcznika (praca zbiorowa) „Otoneurologia Kliniczna” w 1998r, a więc 8 lat po mojej habilitacji i ukazaniu się na światło dzienne tych odkryć. To jest wielka kompromitacja polskich naukowców, którzy dla utrzymania się na rynku niszczą niewygodnych ludzi. Z całą świadomością stwierdzam, że wiadomości zawarte w tym podręczniku są nieaktualne, nieprawdziwe. Wydanie tego podręcznika w sposób świadomy jest przestępstwem.

KŁAMSTWO NAUKI! STULECIE KŁAMCÓW! 

Okazało się, że w III Rzeczypospolitej mamy demokrację stalinowską, bo pozostawiono w Niej instytucje rodem z PRL-u. W ostatnim czasie poprosiłem kilku Profesorów o ocenę mojego dorobku naukowego i mojej rozprawy habilitacyjnej pt.„Badania nad sprawnością układu równowagi po uszkodzeniach półkul móżdżku (studium kliniczne). Przytoczę kilka akapitów recenzji nadesłanej przez Prof. dr hab. med. Wiesława Sułkowskiego z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi -„Zważywszy fakt, że autor do oceny uszkodzeń równowagi proponuje prosty, powszechnie dostępny test dynamiczny, który został przez Niego bardzo szczegółowo rozpracowany i sprawdzony, należy uznać to za istotny wkład habilitanta do praktyki klinicznej. Opracowany przez Autora test pozwala także diagnozować i różnicować izolowane uszkodzenia błędnika i móżdżku. Jego wiarygodność łatwo potwierdzić w eksperymencie u ludzi zdrowych stosując jednocześnie do uszu asymetryczny bodziec z ciepłą wodą, lub w przypadku uszkodzenia półkul móżdżku z zimną wodą. W moim odczuciu zarówno dorobek naukowy dr J. Nakieli jak i Jego praca habilitacyjna przedstawiają nowatorskie spojrzenie na wzajemne relacje neurofizjologicznych składowych układu równowagi tj. móżdżku, narządu przedsionkowego, narządu wzroku i rdzenia. Szczególnie interesujące i zasługujące na uwagę są oryginalne interpretacje zasad powstawania reakcji przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowej i przedsionkowo-móżdżkowo-ocznej po zastosowaniu bodźców kinetycznych i kalorycznych, podstaw współdziałania kanałów poziomych z półkulami móżdżku oraz mechanizmów takich jak habituacja, kompensacja i adaptacja, decydujących o funkcjonowaniu układu równowagi. To nowe podejście do patofizjologii błędnika stało się możliwe dzięki starannie przeprowadzonym przez Habilitanta badaniom chorych z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego i u chorych z uszkodzeniami półkul móżdżku. Reasumując uważam, że dorobek naukowy i praca habilitacyjna są znaczące dla otoneurologii i stanowią samodzielny wkład w rozwój i postępy tej dziedziny medycyny. Pragnę również na końcu stwierdzić, jako były przełożony Habilitanta w okresie Jego zatrudnienia w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi, że charakteryzowała Go zawsze nienaganna postawa moralna i troska o pacjenta, zaś otoneurologia stanowiła pasję życia”.
Z historii odkryć naukowych wiemy, że twórcy nowych osiągnięć naukowych zaciekle atakowani byli przez tzw. uznawane autorytety naukowe. Mimo dużego zagrożenia dla mnie nieugięcie broniłem i bronię prawdy naukowej. Prawda prędzej czy później zwycięża. Jeden z profesorów w rozmowie powiedział mi, że moje nazwisko będzie bardzo znane ale jeszcze nie teraz. Nadszedł czas naprawy Rzeczypospolitej, budowy IV Rzeczypospolitej. Dlatego poczuwam się do obowiązku aby godnie przyczynić się do tej naprawy. Mam do tego moralne prawo. Nie zrobi tego żadna uczelnia, która boi się konfliktu z CK. Ja jestem człowiekiem wolnym, niezależnym, ale nie zrobię tego sam, oczekuję wsparcia, nagłośnienia tych spraw. Mamy przecież do czynienia z mafią, dlatego w następnym etapie sprawę mojej habilitacji chcę przedstawić Ministrowi Sprawiedliwości, CBA. Mojego dorobku naukowego nie należy traktować jako mojego wyłącznego dobra, ale dobra mojej Ojczyzny. Losy mojej habilitacji wyraźnie świadczą o przestępczej działalności ludzi nauki i zbrodniczej roli w tym zakresie CK. Brak lustracji w tej grupie społecznej -ludzi nauki- najlepiej świadczy, że to co skrupulatnie budowano w czasach PRL przetrwało po 1989r w niezmienionej formie. Nadal młodsze pokolenie ludzi nauki, namaszczone przez starszych kolegów tworzy szczelny klan, niedopuszczając ludzi niezależnych. To wszystko musi być ujawnione i nagłośnione. Likwidacja WSI i powszechna lustracja ośmielają mnie, abym w tym czasie podzielił się moimi doświadczeniami i przeżyciami. Odkrycie układu przedsionkowo-móżdżkowego i dokładne poznanie jego mechanizmów działania jest jednym z największych odkryć w polskiej i światowej otoneurologii. 

Uprzejmie proszę o wsparcie. 
Z poważaniem – Jerzy Nakiela 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: