List do NFA – Moje doświadczenia z CK – część druga

List do NFA – Moje doświadczenia z CK – część druga

Jerzy Nakiela

Moje doświadczenia z CK – część druga 

2007-04-14

Szanowny Panie profesorze, postanowiłem napisać drugą część listu – „Moje doświadczenia z CK”. Inspiracją są wypowiedzi niektórych internautów po opublikowaniu mojego listu na łamach NFA. Niektórzy z Nich, tzw. „wyciszacze” zarzucają mi, że nie ma cytowań moich prac i nie publikuję prac poza granicami kraju. Otóż nie cytują mnie ponieważ zabrania tego układ. Jeden z internautów napisał wyraźnie, że obecnie unikają mnie i nie cytują ze strachu. Z Panem Prof. Janczewskim po raz pierwszy spotkałem się na zjeździe otolaryngologicznym w Łodzi w 1983r. Po przedstawieniu własnej pracy pt. „Wartość próby obrotowej wg. Arslana u osób z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego”, wyraziłem opinię zawartą w jednym z wniosków tej pracy, że stosowanie próby obrotowej wg. Arslana do oceny sprawności narządu równowagi jako jedynego testu, często prowadzi do rażących pomyłek diagnostycznych i orzeczniczych.

Wniosek ten zawarłem między innymi dlatego, ponieważ w literaturze krajowej (w tym również pochodzącej z Kliniki Laryngologicznej AM w Warszawie) i zagranicznej, często przeceniano wartość prób kinetycznych w diagnostyce otoneurologicznej jak również w orzecznictwie. Wiadomym jest, że w warunkach wytworzonej nadkompensacji, po stronie faktycznie uszkodzonego błędnika możemy otrzymać większą reakcję oczopląsową w próbie obrotowej. Nie przypadkowo jak sądzę pisze o tych obserwacjach neurochirurg Pan Prof. Andrzej Radek w recenzji mojej pracy habilitacyjnej, wypowiadając się na temat diagnostyki guzów kąta mostowo móżdżkowego – cyt.” Z drugiej strony wiadomym jest, że guz wykryty w okresie otologicznym, którego najbardziej stałymi objawami są jednostronna głuchota lub znaczne upośledzenie słuchu, zniesienie lub osłabienie reakcji błędnika na pobudzenie cieplne i obrotowe – może być usunięty doszczętnie przy użyciu techniki mikrochirurgicznej, zupełnie bezkarnie dla chorego. Należy podkreślić, że objawy otologiczne są często mylące i stwierdza się niejednokrotnie ich nietypowość np. brak zaburzeń słuchu, prawidłową pobudliwość przedsionka, upośledzenie po stronie przeciwległej do guza czy też obustronne upośledzenie”.

 To stwierdzenie – upośledzenie po stronie przeciwległej – jest właśnie związane z habituacją a nie jak do tej pory się uważało z nadkompensacją. Zjawiska te po raz pierwszy w świecie wyjaśniam od podstaw w wykładzie habilitacyjnym. Po wygłoszeniu w.w pracy pamiętam, że odbyłem burzliwą dyskusję z Panem Prof. Janczewskim. Na tym samym zjeździe przedstawiłem film pt.„Badanie układu równowagi”. Po raz pierwszy przedstawiłem na filmie technikę wykonywania własnej próby dynamicznej wraz z oceną jej przydatności w diagnostyce izolowanych uszkodzeń błędnika i półkul móżdżku. W zapełnionej po brzegi sali NOT otrzymałem od uczestników zjazdu burzliwe oklaski na stojąco, natomiast w kuluarach spotkałem Pana Prof. Janczewskiego bardzo zdenerwowanego. Po raz kolejny doszło do wymiany poglądów z Panem Prof. Janczewskim w czasie Zjazdu Laryngologów Wojskowych w WIML w Warszawie w 1984r. Przedstawiłem wówczas pracę pt.„Wartość pobudzeń wahadłowych wykonywanych na fotelu obrotowym u osób z obwodowymi uszkodzeniami narządu przedsionkowego”.

Omawiając pracę wypowiedziałem następującą myśl – cyt.„Sam test fotela wahadłowego nie wystarcza dla kompleksowej oceny narządu przedsionkowego. Ocenę taką można przeprowadzić porównując wyniki testu kinetycznego z wynikami testu cieplnego Fitzgeralda-Hallpikea i próbami przedsionkowo-mózdżkowo-rdzeniowymi”

Te bezpośrednie dyskusje z Panem Prof. Janczewskim zadecydowały, że Pan Prof. Janczewski postanowił mnie zwalczać i zniszczyć, co opisałem w pierwszej części listu. Nie było też przyzwolenia aby ktokolwiek kto zajmował się i zajmuje otoneurologią w Polsce, ośmielił się cytować moje prace.

Na czele układu trzymającego władzę stał przecież Prof. Janczewski i nikt nie miał odwagi się Jemu narazić. Jak już pisałem, osiem lat po mojej habilitacji ukazał się podręcznik „Otoneurologia Kliniczna”pod redakcją G. Janczewskiego i B. Latkowskiego. Jeden z rozdziałów pt.„Testy statyczne i kinetyczne” opracowała Pani Prof. Janusza Kubiczkowa, która wcześniej napisała dla mnie pozytywną recenzję pracy doktorskiej a następnie pracy habilitacyjnej.

W rozdziale tym nie znajdzie się wzmianki na temat mojego testu dynamicznego tzw. wahadłowego chodu w miejscu, ani innych informacji dotyczących wyjaśnienia mechanizmów powstawania odruchów przedsionkowo-móżdżkowo-rdzeniowych, które ja po raz pierwszy w świecie odkryłem i które dokładnie opisałem przy okazji wyjaśniania zasad działania układu przedsionkowo-móżdżkowego.

Zatem po co ta cała zabawa w naukę, kiedy świadomie pomija się naukowca, który dokonał takiego epokowego odkrycia. Otóż nie było takiego przyzwolenia, aby Pani Profesor mogła o tym napisać. W styczniu 2000r wysłałem pracę do czsopisma laryngologicznego -Jurnal for Oto-Rhino-Laryngology – wydawca S. Karger AG w Szwajcarii, pracę pt. „A new theory explaining the mechanism of kinetic stimulation of horizontal canals”. Wyjaśnienie tej teorii oparte jest o zasady działania układu przedsionkowo-móżdżkowego. Praca nie została przyjęta do druku ze względu na złą recenzję. Recenzent nie raczył się podpisać, a w uzasadnieniu czytamy –„The main problem is, that the role of the vestibular nuclei is completely disregarded. They are more important for vestibular compensation than the cerebellum, which is not necessary for vestibular compensation”.

 Porażające stwierdzenie, ze w procesie kompensacji można pominąć rolę móżdżku. Jak długo zajmuję się otoneurologią, takiego stwierdzenia jeszcze nie słyszałem. Takiej informacji nie znajdzie się w podstawowych podręcznikach do otoneurologii. Recenzja jest żenująca i zupełnie nie na temat.Praca nie dotyczyła problemu kompensacji ale mechanizmów powstawania reakcji przedsionkowo-móżdzkowo-ocznej w testach kinetycznych. Wyjaśnienie tej teorii oparte jest o zasady funkcjonowania układu przedsionkowo-móżdżkowego.

Zasady działania tego układu do tej pory nie były znane. Czytając taką recenzję straciłem całkowicie ochotę na korespondencję z redakcją tego wydawnictwa jak również zniechęciłem się do wysyłania moich prac do innych czasopism zagranicznych. Tak więc to nie ja tkwię w zaścianku, ale naukowcy którzy piszą takie recenzje. 

Prawda się obroni, ale teraz uświadamiam sobie jakie to są trudne procesy. Większość teorii funkcjonujących w dziedzinie otoneurologii zostały wymyślone na zachodzie, a przeze mnie zostały podważone. W okresie istnienia CKK każdy habilitant musiał mieć opinię Komitetu Centralnego PZPR.

Później, kiedy zmieniły się przepisy w okresie CK tego wymogu już formalnie nie było. Widać jednak, że ta kontrola nadal istniała bo sprawę załatwił jednoosobowo członek Komitetu Centralnego PZPR, towarzysz Prof. G. Janczewski, bez możliwości odwołania się od tej esbeckiej opinii.

W CK, podobnie jak w czasach stalinowskich skazywano na śmierć niezależnych naukowców bez możliwości obrony. W ustawie z dnia 12 września 1990r o tytule naukowym i stopniach naukowych, w art. 14 czytamy, że do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona osoba, która posiadając stopień doktora, uzyskała znaczny dorobek naukowy i przedłożyła rozprawę habilitacyjną. Ja wszystkie warunki spełniłem. Moje odkrycia przekraczają ramy rozprawy habilitacyjnej. Odkrycia, których dokonałem podważają obecną wiedzę na temat podstawowych problemów związanych z otoneurologią kliniczną.

Dzięki poznaniu zasad funkcjonowania układu przedsionkowo-móżdżkowego można dopiero wyjaśnić od podstaw wiele zjawisk związanych z układem równowagi. Ja nie muszę się podpierać publikacjami w zagranicznych czasopismach, bo znam doskonale na jakim poziomie ta dziedzina tam funkcjonuje. Nie muszę mieć tysiące publikacji bo to o niczym nie świadczy. Przed habilitacją miałem opublikowanych 35 prac, głównie z dziedziny otoneurologii. Po habilitacji Pan Prof. G. Janczewski w recenzji mojej pracy napisał – obecnie nie ma miejsca na nowe własne teorie, w nauce nie ma demokracji i się nie dyskutuje. Zatem postawił szlaban na moje prace.

W nauce bywa tak, że niekiedy odkrycia jednego naukowca decydują o epokowym przyspieszeniu rozwoju danej dyscypliny. Podstawowym testem kalorycznym, który stosuje się w diagnostyce otoneurologicznej jest dwutermiczny test Fitzgeralda-Hallpikea wprowadzony do praktyki w 1942r. W teście tym ocenia się reakcje oczopląsowe po stymulacji błędnika bodźcem ciepłym (44 st. C) i zimnym (30 st. C).

Wylicza się głównie niedowład kanałowy i przewagę kierunkową. Początkowo uważano, że wykrycie w ocenie błędników symetrycznej przewagi kierunkowej świadczyć może o ośrodkowym uszkodzeniu narządu przedsionkowego. Jednak z czasem zaczęto uważać, że symetryczną przewagę kierunkową można rejestrować zarówno w uszkodzeniach obwodowych jak i ośrodkowych. Dlatego też w 1969r w Stanach Zjednoczonych Pan Prof. Torok N. zaproponował do diagnostyki układu przedsionkowego jednotermiczny test, różnicujący uszkodzenia obwodowe i ośrodkowe. Do literatury krajowej test Toroka wprowadziłem w latach dziewięćdziesiątych. W teście tym stosuje się bodziec słaby (10ml wody o temperaturze wody 20 st.C podaje się do uszu w czasie 5 sek). i silny (100ml wody o temperaturze 20 st. C podaje się do uszu w czasie 20 sek).

Porównuje się reakcje uzyskane po słabym i silnym bodźcu. Możliwe jest otrzymanie siedmiu różnych odpowiedzi. Stwierdzenie zjawiska vestibular decruitment, kiedy po słabym bodźcu otrzymuje się większą reakcję oczopląsową niż po bodźcu silniejszym i kiedy wskaźnik jest mniejszy niż 1,1, świadczy to wg. autora testu o ośrodkowym charakterze uszkodzenia. Kiedy reakcja po silnym bodźcu jest znacząco większa niż po słabym bodźcu i kiedy wskaźnik wynosi 3,5 i więcej, świadczy to o obwodowym charakterze uszkodzenia i zjawisko to nazywa się vestibular recruitment.

Od 20-stu lat stosuję w swojej Pracowni Badania Układu Równowagi oba te testy i muszę stwierdzić, że nie jest prawdą, że test Toroka pozwala różnicować obwodowe i ośrodkowe uszkodzenia układu równowagi. Zjawisko vestibular decruitment stwierdza się zarówno w obwodowych jak i ośrodkowych uszkodzeniach. Jedynym testem pozwalającym różnicować uszkodzenia obwodowe i ośrodkowe jest własna próba dynamiczna. Pomimo tylu lat od zastosowania po raz pierwszy tych testów, nie przedstawiono podstaw teoretycznych dla wytłumaczenia uzyskiwanych odpowiedzi w obu testach. Dopiero odkrycie przeze mnie zasad działania układu przedsionkowo-mózdżkowego pozwoliło na wyjaśnienie zjawiska habituacji oraz zjawiska przewagi kierunkowej, tym samym dało to podstawy teoretyczne dla wyjaśnienia uzyskiwanych odpowiedzi w obu prezentowanych wyżej testach.

Zatem szkoda czasu abym na siłę próbował umieszczać swoje prace w czasopismach zagranicznych i czytać następnie bzdurne recenzje. Wszyscy próbują bronić swojego dorobku życiowego. To jest normalne i dlatego się nie dziwię, że nowe odkrycia mają taką ciężką drogę do przebicia się. W Polsce prosiłem swego czasu jednego z profesorów aby ułatwił mi publikację w czasopismach krajowych. Odpowiedział, że musi się rozeznać w sytuacji geopolitycznej. I tak już zostało. Na posiedzeniu jednego z Oddziałów Polskiego Towarzystwa Otolaryngologicznego chcąc podczas dyskusji wyjaśnić zebranym zasady zjawiska habituacji, odebrano mi mikrofon. Zatem nie chodzi tu o naukę a o politykę. 

Nie mam pretensji do Pana „Cienia” ani do Pana Marka Wrońskiego. Dzięki takiemu podejściu do tematu dyskusja stała się bardziej pogłębiona, wielowątkowa. Natomiast wielcy w tej dziedzinie milczą. Chcę tylko podać trochę informacji dla Pana „Cienia”, który pracuje w sławnym ośrodku akademickim UM w Łodzi, a ja tylko w zaścianku. Otóż podczas tajnego głosowania w sekcji medycznej CK brali również udział Panowie Profesorowie z UM w Łodzi. Głosowali przeciwko zatwierdzeniu uchwały nadającej mi stopień doktora habilitowanego. Jednym z Nich był Prof. zwycz.dr hab. med. H.C. Antoni Prusiński, współautor podręcznika„Otoneurologia Kliniczna”, wydanego 8 lat po mojej habilitacji.

Kiedy usilnie chciałem się spotkać z Panem Profesorem aby wyjaśnić wartość moich odkryć Pan Prof. unikał mnie, odmówił, tłumacząc się brakiem czasu. Ja jeszcze raz odpowiedzialnie stwierdzam, że wydanie tego podręcznika 8 lat po mojej habilitacji jest świadomym przestępstwem. 

Mam prośbę aby Pan „Cień” wyszedł z podziemia i ujawnił się, tak jak ja to czynię od kilkudziesięciu lat. Życzę aby Pan mógł zapoznać się z moimi odkryciami i dorobkiem, aby nie pisał Pan , że jest skromniutki i wypada blado. Życzę wszystkim takich dokonań. Popieram Pana propozycję, aby zebrała się grupa uczonych reprezentująca takie dziedziny jak otoneurologia, laryngologia, neurologia, neurochirurgia, fizjologia i oceniła moje odkrycia i wartość podręczników wydanych po 1990r w Polsce, które zawierają wiedzę z otoneurologii. Uważam, że należy to załatwić na własnym podwórku.

Propozycja aby to załatwić na uczelniach amerykańskich jest nieporozumieniem. To przecież Polak odkrył ten szyfr do złożonego układu równowagi i trzeba wierzyć w mądrość polskich uczonych, którzy będą w stanie to ocenić. Można zaproponować aby to się odbyło na UM w Łodzi. Nie do przyjęcia jest stwierdzenie, że decyzja CK jest niepodważalna, pomimo, że zapadła po złamaniu ustanowionego prawa. Nadszedł czas aby te polityczne orzeczenia weryfikować, dla dobra nauki polskiej.

Dziwię się tylko Profesorom, którzy zaakceptowali takie przestępstwo w CK, gdzie ukryto pozytywną recenzję Superrecenzenta, która wpłynęła w ustawowym czasie, a następnie po upływie roku czasu od mojej habilitacji, poprzeć bez żadnej dyskusji, esbecką, kłamliwą opinię Prof. G Janczewskiego. Ci Panowie muszą mieć mnie na sumieniu. Miejscem gdzie broni się tezy nowych odkryć jest Rada Wydziału danej uczelni. Ja ten warunek spełniłem, żaden z Recenzentów do przebiegu kolokwium habilitacyjnego nie zgłaszał zastrzeżeń. Na tym etapie sprawa winna się zakończyć.

Jak pisze Prof. Jerzy Robert Nowak w artykule„Z Narodem czy z dworem” cz. 2 w Naszym Dzienniku – Jakiej Polski pragnę- odpowiadam, Polski, w której znów doceni się naukę uznając ją za naszą najlepszą wizytówkę – Polski, w której Polacy będą dumni, że są Polakami, w której Polska będzie Polską, a nie kawałkiem sukna rozgrabianym przez obcych i rodzimych złodziei. Musimy pokazać,że w każdej dziedzinie jesteśmy godni być Polakami, że Polska może stać się Polską. Walka jest bardzo trudna, bo jak stwierdził Prof. Andrzej Zybertowicz „Ludzie tzw. układu przez kilkanaście lat mieli dość czasu, by się przegrupować i wyszkolić następców”.

Z poważaniem Jerzy Nakiela 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: